Posts Tagged With: samotność

Naucz mnie być samemu ze sobą

beach-679220_640Bycie z innymi ludźmi uczy relacji, współpracy, komunikacji, empatii. W wyniku tych interakcji powstaje nowa synergiczna jakość, suma, która ubogaca świat.
Bycie w samotności, ciszy i skupieniu, uczy komunikacji z samym sobą, pozwala dokonywać świadomych wyborów, samodzielnie oddychać, przezwyciężać lęki, budować silny charakter, a w perspektywie działać skuteczniej i żyć w pełni szczęśliwie.
Takie chwile samotności pozwalają ujrzeć świat przez pryzmat własnych wartości. Tworzyć wspólną całość złożoną z pięknych, świadomych Ludzi.
Umiejętność życia z innymi jest przecież równie ważna, jak umiejętność bycia w pojedynkę.

Ten tekst napisałam ponad 4 miesiące temu. Czekał w tak zwanych szkicach roboczych. Dziś przyszedł moment na to, żeby podzielić się z wami tym, co myślę w kwestii wychowania samych siebie i dzieci w szacunku do prywatności i prawie do chwili samotnego wytchnienia. Dlaczego własnie teraz?

Osobiście podpisuję się pod zaspokajaniem potrzeby bycia samemu dla siebie. Co więcej, pielęgnuję wręcz momenty samotności w domu i zachęcam też moje dzieci do tego. Myślę, że na dojrzałość mojej decyzji i publikację tego wpisu miał wpływ jeden z cytatów Ks. Twardowskiego. Pisze on o dobrych ludziach, co nie mając odwagi pozostają dobrymi ciapami. Słowa te zmusiły mnie nie tylko do refleksji, ale i działania z jeszcze większą odwagą w słusznej sprawie. Kwestia umiejętności bycia samemu w dzisiejszych pędzących, przebodźcowanych czasach, to dla mnie temat priorytet.

W piątek byłam na Klubie Skutecznego Działania Iwony Majewskiej-Opiełki. Niezwykle ciekawy, interaktywny wykład, poruszający właśnie kwestie bycia samym i samotnym. Dowiedziałam się dlaczego warto robić sobie takie „oazy ciszy”, czemu one służą i jak zadbać o umiejętne bycie samemu, bez poczucia, że się kogoś, czegoś potrzebuje lub kogoś, coś zaniedbuje.

Tego samego dnia, wieczorem spotkałam się z Kobietami-Matkami, przy lampce wina i dobrej włoskiej kuchni. Poruszałyśmy wiele wątków, jednym z nich była również samotność. Podobnie jak na KSD, większość z nas odniosła wrażenie, że słowo samotność kojarzy się nam z czymś pejoratywnym, z czymś, czego należy unikać. Doszłyśmy do wniosku, że Kobiety obawiają się jej bardziej niż Mężczyźni. Oni wręcz uciekają do swoich „jaskini” w poszukiwaniu ciszy, spokoju, bezględzeniowych chwil. A Kobiety? Sporo z nas jednak ma ogromną potrzebę bliskości, zrozumienia, wysłuchania, wygadania się, co w połączeniu z bezględzeniową potrzebą Partnerów płci przeciwnej może rodzić konflikty na tle momentów, specjalnie ku temu dedykowanym. Ponadto zawsze pozostaje przecież toaleta, samotne bieganie, jakieś inne hobby czy miejsce, w którym mają okazję zwyczajnie pobyć samemu. Znam mężczyzn, którzy pod pretekstem sprzątania w piwnicy, naprawiania samochodu, koszenia trawnika, który jeszcze koszenia nie wymaga, idą robić pewne rzeczy po to, żeby właśnie pobyć bez swoich panterek. To cenne i potrzebne, Kobiety również tego potrzebują, tylko czasem mam wrażenie, że jeszcze tego do końca w sobie nie odkryły 🙂

Jak już wspomniałam sama dbam o momenty spokoju, wyciszenia w ciągu dnia. Do tych należą moje poranki. Wtedy cały dom śpi, a ja rozmyślam, piszę, czytam, milczę, patrzę w niebo. To czas wyłącznie dla mnie, czas na refleksję, poukładanie sobie pewnych spraw, zaplanowanie nowych, twórczej pracy. Mając małe dzieci nie zawsze mam taki czas o świcie, bo zdarza się, że i one ze wschodem słońca wstają. Wtedy ten czas jest ruchomy. Pojawia się choć raz w tygodniu, na tzw. domowe SPA, kiedy to zamykam się na jakieś dwie godziny w łazience, zapalam świece i zanurzam się we własnych, pachnących wolnością myślach i w wannie pełnej pachnącej piany. To dla mnie czas niezbędny w dzisiejszym świecie wszechobecnego „szumu komunikacyjnego”, gdzie zewsząd napływają różnorodne bodźce.
Moje dzieci obserwują mnie z niezwykłą uwagą i w dużej mierze kopiują moje zachowania. Zdaję sobie sprawę z tego, że na ten moment jestem dla nich nr 1 i to właśnie ja jestem dla nich największym wzorem do naśladowania, w kwestii szacunku do prywatności i potrzeby czasu wyłącznie dla siebie również.

Pozostając w temacie wychowania. Bardzo zależy nam na tym, żeby nasze dzieci nauczyły się być samemu i szanowały prawo innych do chwil samotności. Być może dlatego właśnie kiedy zdecydowałam się przestać karmić dzieci w nocy, moje będące jeszcze niemowlętami maluchy wyprowadzały się do własnej sypialni. Gdy miały potrzebę przytulania zwyczajnie wołały nas do siebie. Co prawda do tej pory zdarzają się noce, kiedy to śpimy we czwórkę. Też pięknie 😀 Z tego miejsca  chcę podziękować mojemu mężowi, który zanim nasza rodzina się powiększyła zdecydował się na kupno wielkiego łóżka. Dzięki temu nawet w czwórkę, z maleńką, dziecięcą stopą na głowie, całkiem nieźle wypoczywamy :D.

Nasze dzieci zwykle same zasypiają. Czasem wieczorem potrzebują naszej bliskości, towarzystwa na dłużej. Wtedy dużo rozmawiamy, czytamy książki. Czasem zamykają się w pokoju, żeby pobyć same, prosząc mnie wręcz o nie przeszkadzanie. Potrzebują czasu, przestrzeni i ciszy po to, żeby stworzyć jakieś piękne dzieło z klocków lub na papierze, by przygotować przedstawienie-niespodziankę. Bywa, że chcą pobyć same, żeby się wyciszyć po burzy frustracji z jakiegoś ważnego dla nich powodu lub zwyczajnie odpocząć. To piękne. Bardzo się ciesze, że już to potrafią.

Zachęcanie do bycia samemu nie oznacza wcale pozbawianie bliskości czy wsparcia. Umiejętność tą kształtujemy poprzez naukę codzienności u boku rodzica, przeplataną momentami samotności w życiu małego Człowieka, w których ma okazję doświadczyć refleksji. W ciszy rodzą się najlepsze pomysły na zabawę, samodzielność i zaradność w rozwiązywaniu napotkanych trudności. Być może wtedy rodzi się też frustracja związana z pojawiającymi się małymi porażkami, ale i wyzwania, żeby z tymi trudnościami sobie poradzić. Wówczas budzą się przeróżne emocje, warto by rodzic pomógł w zrozumieniu ich. W dzisiejszym świecie mnóstwa kolorowych zabawek, gier edukacyjnych, zapewniających rozwój różnorodnych sfer, poradników, podręczników z pomysłami na zabawę, dziecko przestaje mieć okazję do kreatywnego, samodzielnego myślenia.

Poza tym napięty grafik zajęć zorganizowanych już od najmłodszych lat życia powoduje, że owszem obserwujemy przyrost umiejętności w pewnych obszarach funkcjonowania naszych pociech, ale czy przypadkiem nie wpadamy w pułapkę ciągłego życia w biegu i nieświadomego braku refleksji nad samym sobą?

Czy tego chcemy dla naszych dzieci? Czy zależy nam na tym, żeby w przyszłości wybory formy spędzania wolnego czasu, rozwijania swoich zainteresowań, hobby wynikały z ich świadomego, przemyślanego wyboru, czy też były ciągłym przeskakiwaniem z aktywności na aktywność?

Czy bycie z innymi będzie wynikało z potrzeby tworzenia wspólnie nowej jakości, czy z lęku przed samotnością? A co się stanie, gdy drugiej osoby lub aktywności z jakiegoś z powodu zabraknie? Jak wtedy zachowa się człowiek? Czy będzie umiał pobyć sam ze sobą i swoimi myślami, wpaść na jakiś genialny pomysł, wyciągnąć wnioski i zaplanować swoje działanie na nowo? Czy nie ucieknie w świat „-izmów” nie radząc sobie z własnymi myślami i poczuciem pustki, bo nikt nigdy nie uczył go szacunku do prywatności, zarządzania sobą w czasie?

To daleko idące przypuszczenia, być może skrajnie przeze mnie wyostrzone obrazy, ale czy nie warto się nad tym zastanowić już dziś, zanim poślesz dziecko na tysiąc dodatkowych zajęć, obdarzysz mnóstwem zabawek, rzekomo urozmaicając mu czas, przesadnie towarzysząc mu zawsze i wszędzie, ze zdziwieniem zastanawiając się potem, czemu moje dziecko chodzi za mną krok w krok, nie opuszczając mnie nawet na sekundę?
No właśnie po co? Myślę, że umiar w tej kwestii, to słowo klucz.
A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Categories: Listy z podróży | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.