Posts Tagged With: logodydaktyka

Mój Kochany Czytelniku :)

admin-ajax

Okładka książki- projekt

„Nigdy nie rezygnuj z osiągnięcia wymarzonego celu,
tylko dlatego, że wymaga czasu. Czas i tak upłynie…”

H.Jackson Brown Jr.

Dzień dobry ze słonecznego Gdańska 🙂

Wstałam dziś o 4:40. Wiem, że dla niektórych z Was to środek nocy :D, ale ja uwielbiam tą ciszę o poranku, zapach świeżej kawy i ciche pochrapywanie moich śpiących jeszcze Aniołów. Celowo kładę się wcześnie spać, żeby rano mieć siłę robić to, co zwykle robię o tej porze… PISZĘ ❤

Dziś uchylę Wam rąbka tajemnicy i napisze o tym jak spełniają się ludzkie marzenia.

Otóż do końca maja założyłam sobie ukończenie pisanej przeze mnie książki. Powstaje ona na bazie blogowych wpisów, niepublikowanych wcześniej historii i pomysłów na zabawy z dziećmi, których celem jest wzmacnianie charakteru tych młodych i jakże ważnych dla przyszłości Świata i naszego Kraju Ludzi.

Piszę też o tym, jak zmieniało się moje życie przez ostatnie 1,5 roku od momentu, kiedy zaczęłam pracę nad swoim charakterem, nawykami w oparciu o „Logodydaktykę” (spójną koncepcję rozwoju człowieka, opartą o pryncypia, indywidualne wartości i siłę charakteru).

Myślę, że książka pozwoli Czytelnikom w dużej mierze wejść w świat wewnętrznej przemiany i zobaczyć oczami wyobraźni ogromny wpływ mojej metamorfozy na relacje z Bliskimi. Sądzę również, że dzięki spełnianiu pisarskiego marzenia, zaspokoiłam własną potrzebę zarażania Innych dobrem, pięknem i zerkaniem na świat przez pryzmat własnych, pozytywnych okularów, bez względu na to, co robicie aktualnie w życiu, czym się zajmujecie, czy posiadacie już własne dzieci czy może dopiero planujecie zostać Rodzicem.

Tak jak pisałam na początku mojej blogowej przygody: „blog, a teraz też i książka to swojego rodzaju rodzinny pamiętnik, rozmyślanki o codzienności, przyjaźni damsko- męskiej Ludzi, przed którymi stoi wspólne wyzwanie wychowania Dzieci na mądrych i szczęśliwych Dorosłych.

Nasz coaching rodzicielski, będący jednocześnie szansą na wzrastanie Was w roli spełnionych Rodziców, Pracowników, Przyjaciół, Partnerów itd…

Bardzo się cieszę,że dostałam propozycję od kilku wydawnictw, które zainteresowały się tym, w jaki sposób widzę świat, zarażam tym innych i pobudzam do pozytywnych zmian ❤

Z tego miejsca dziękuję mojej Mentorce, „Matce Chrzestnej 🙂 mojej pasji” Iwonie Majewskiej-Opiełce, która umiejętnie dmuchała w moje blogowe pióra i podtrzymywała światełko wiary w ludzkie marzenia.

A propos marzeń 🙂 … marzy mi się opublikowanie niektórych Waszych komentarzy z bloga w niniejszej książce. Uważam, że mogą stać się cenną inspiracją dla mnie i innych.

Jeśli czujecie, że chcecie jeszcze coś dopowiedzieć, podzielić się cennymi uwagami, to piszcie, komentujcie pod moimi blogowymi postami.

To dla mnie ważne.

Z wdzięcznością wszystkim Czytelnikom „Mądrej Miłości”, oraz Tym, którzy widzą
LEPSZĄ STRONĘ ŚWIATA.

Marta Drozd​ ❤

Ps. Można spełniać marzenia? Można!!! 😀 bez względu na to jakie są, bo każdy ma przecież inne, własne i równie cudowne. Pozdrawiam tym samym wszystkich marzycieli i realistów 🙂

Categories: Listy z podróży | Tagi: , , , | 4 Komentarze

Żyć w rodzinie, ale jak? Skuteczny rodzic, partener, szczęśliwy człowiek

chicken-159496_640„Jeśli chcemy w życiu działać skutecznie, musimy stosować się do reguł skutecznego działania, które w przypadku człowieka są tak samo naturalne jak w reszcie przyrody. Niestety człowiek próbuje je czasem naginać, ale wcześniej czy później przekonuje się, że to one zwyciężają.”

Iwona Majewska- Opiełka

Dzisiejszy wpis dedykuję tym, którzy uświadomili sobie, że nie tak chcieliby, żeby wyglądały ich relacje z bliskimi i zupełnie inaczej wyobrażali sobie swoje życiowe szczęście, a rzeczywistość, jak to mówią „przyniosła różne niespodzianki”. Niespodzianki zostały, a my nie mieliśmy odwagi stawić czoło wciąż zmieniającej się rzeczywistości, oddalając się tym samym od codziennego poczucia  sukcesu, szczęścia i pasji życia.
Co jakiś czas sama robię takie generalne porządki w swoim myśleniu i wciąż odkrywam coś, co zmienia moją codzienność, relacje z bliskimi na tyle, że rodzi się potrzeba „wewnętrznego remontu” i poukładania sobie wszystkiego na nowo, a przynajmniej odświeżenia.
Ten post dedykuję też tym, którzy patrząc na mnie, na wielość rzeczy, którymi się w życiu zajmuję, na efektywne zarządzanie sobą w czasie i energię, którą posiadam, wzdychając do swojej codzienności, mówią: „Ja tak nie mogę, nie umiem, nikt mi w tym nie pomorze.”
Otóż możesz! Jeśli zaczniesz prace nad własnych charakterem, nawykami, komunikacją,  jeśli to Ty poukładasz sobie swój świat, szybko zorientujesz się, że świat wokół Ciebie sam zaczyna się układać i niejako dopasowywać do Twojej układanki.
Zmieniając swoje myślenie o życiu, Ludziach, którzy Cię otaczają, pracy, do której codziennie wychodzisz z domu lub1908128_1652454941651154_8982007566805927990_n nie wychodzisz i w domu ją wykonujesz, działając w „kręgu własnego wpływu”, zaczniesz doświadczać efektów na szerszą skalę, niż tylko Twoja Osoba.

Spróbuj, to działa! Zanim zaczniesz, na początku każdej drogi warto się porządnie przygotować, przemyśleć całą trasę, spakować potrzebne rzeczy, być świadomy swojej misji, wizji, tego z  Kim i dokąd, po co i dlaczego chcesz zmierzać. Pewno na starcie pojawią się też w Twojej głowie pytania:

Co zrobić, żeby żyć szczęśliwie?

Jak zmienić coś, żeby było lepiej dziś niż wczoraj?

Jak wychować kogoś na Kogoś?

Jak pogodzić życie rodzinne z zawodowym bez poczucia winy, że coś lub kogoś się zaniedbało?

Jak mieć satysfakcjonującą pracę, dobre relacje z bliskimi?

Skąd wiem, że ja to prawdziwy Ja, a nie taki jak inni sobie wyobrażają?

Odpowiedzi na wiele z tych pytań znajdziecie na moim blogu, blogu mojej mentorki, wiele z tego wyjaśnia Logodydaktyka oraz właściwe rozumiany życiowy sukces i skuteczne działanie. Więcej na ten temat znajdziecie w książce pt.”Logodydaktyka. Droga Rozwoju” oraz audiobooku „Skuteczność” Iwony Majewskiej- Opiełki. Tym, którzy marzą o metamorfozie polecam „365 dni z IMO”. Polecam też wszelkie szkolenia ASDIMO, z których sama korzystam oraz seminaria i konferencje organizowane przez Fundację „Wychowanie do szczęścia”, z którą mam zaszczyt współpracować.

Dla tych, którzy szukają informacji w pigułce zapraszam do wysłuchania audycji radiowej, prowadzonej przez Iwonę Kosztyło w radio Via, która w rozmowie z Kornelią Pisarek- Błaczkowską http://www.korneliapisarek-blaczkowska.pl/dowiaduje się, czym jest prawdziwe skuteczne działanie w życiu prywatnym, zawodowym, w domu, w pracy i codzienności.

Polecam i zapraszam:

http://www.radiovia.com.pl/program/archiwum/zyc-w-rodzinie-ale-jak

Ps. Tym, którzy zastanawiają się, czemu akurat kury i jajka w tym temacie są tak ważne polecam logodydaktyczne podejście do skuteczności, w oparciu o życiową opowieść La Fontaine’a „O kurze, co znosiła złote jaja”. Daje do myślenia 🙂skuteczny rodzic

Categories: Listy z podróży | Tagi: , , | 2 Komentarze

Praca w Polsce JEST!

poland-643760__180Wczoraj na FB poprosiłam moich znajomych o pomoc w znalezieniu pracy dla mamy mojej koleżanki. Dziękuję wszystkim za dobre myśli i wszelką pomoc ❤ Świat jest cudowny! Jeśli czujecie, że sami nie potraficie znaleźć w sobie siły, czasem wystarczy tylko coś głośno powiedzieć, a jakiś dobry Człowiek wyciągnie do Was rękę, by Wam lub bliskim pomóc. Doświadczam tego codziennie. Szczęściara, prawda? 🙂

Pamiętajcie, że praca w Polsce jest. Tylko od nas zależy, czy będziemy chcieli ją znaleźć, bo praca nóg nie posiada i sama do nas raczej nie przyjdzie 🙂 Czasem wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć, aktywnie poszukać lub poprosić znajomych o pomoc. A może pomysł na biznes życia jest w waszych głowach?

Pamiętam jak zaczynałam aktywnie poszukiwać pracy kończąc studia. Kilka miesięcy przed obroną dyplomu napisałam listy motywacyjne i CV, spakowałam w czterdzieści bielutkich kopert i wysłałam do czterdziestu gdańskich szkół państwowych, placówek terapeutycznych dla osób niepełnosprawnych. Planując swoją ścieżkę zawodową już na trzecim roku studiów podjęłam kolejne studia zaoczne, uczęszczałam na ciekawe szkolenia i kursy, doskonaląc swoje kompetencje, udzielałam się wolontaryjnie, pracowałam. Kto mnie zna z czasów studenckich, pewno czytając ten post uśmiecha się teraz porozumiewawczo. 😀 (Maryś to dla Ciebie 😉 ) W efekcie po otrzymaniu tytułu magistra, pierwszego września czekała na mnie wymarzona na tamten moment praca, w miłej, niewielkiej szkółce w centrum gdańskiego Wrzeszcza. Zaznaczę, że studia kończyłam w Warszawie i w Trójmieście nikogo, poza moim prywatnym, przyszłym mężem nie znałam. No, ale co się nie robi z i dla miłości.

Nie wszyscy moi znajomi znaleźli pracę od prazu po studiach.

„Ty to masz szczęście!”- znów ktoś mógłby tak powiedzieć. Może i mam, ale nie dlatego, że się w czepku urodziłam, ale dlatego, że intensywną i jakże świadomą pracą nad sobą do tego doszłam. Nie robiłaby teraz w moim życiu tak pięknych rzeczy, nie pisałabym teraz bloga, nie dzieliłaby się doświadczeniami, które dane mi było przeżyć, gdyby nie praca nad sobą, swoim charakterem i kilkoma ważnymi umiejętnościami, które zdecydowanie ułatwiają życie.

Należą do nich: umiejętność planowania, przewidywania skutków swoich działań, cierpliwe czekanie na efekt swojej pracy, zdrowa determinacja w dążeniu do celu, choćby miało to trwać kilka miesięcy, czy nawet lat. Zdecydowanie do tej wyjątkowej listy dopiszę jeszcze: kreatywność, odwagę, wiarę w Ludzi, umiejętność zarządzania sobą w czasie, życie z pasją, praca nad poczuciem własnej wartości, proaktywne podejście do codzienności, prawdziwie rozumiane pozytywne myślenie, posiadanie w życiu zasad i kierowanie się nimi w dążeniu do spełnienia marzeń, skupianie swoich działań wokół uniwersalnych pryncypiów i indywidualnych wartości, umiejętność wybaczania sobie i innym, wiara w to, że ode mnie samej zależy zmiana w moim życiu, wybór wymarzonej pracy również, umiejętność dostrzegania w sobie i innych nieograniczonego potencjał i siły do zmian na lepsze, pielęgnowanie ciepłych relacji z istotnymi w moim życiu Ludźmi.

 „Zarażasz miłością i optymizmem Marto!!!”– usłyszałam ostatnio od bliskiej, znajomej osoby. Tak, zgadzam się, zarażam. Wierzę, że zarażę dziś i was Kochani do wiary w marzenia o prawdziwym szczęśliwym życiu prywatnym i zawodowym. Nie takim jak piszą w książkach i pokazują na kinowych ekranach, ale takim, jakie malują oczy waszej wyobraźni i podświadomość.
DSC_7281 (2)Słuchaj głosu intuicji. Konsultuj z ważnymi dla Ciebie Osobami swoje plany. To wszystko było i jest we mnie, a Logodydaktyka- bardzo spójna koncepcja wspierająca rozwój osobisty i firm, pomogła mi poukładać sobie to, co było mi znane z autopsji, ale jakieś takie rozbiegane, jak pisał pewien znany poeta „myśli nieuczesane” 🙂

Opowiem Wam teraz pewną historię o Kimś naprawdę wyjątkowy, którego miałam przyjemność poznać.

W miejscowości, z której pochodzę (Nidzica) jest pewna Pani. Założyła ona własną firmę, zajmującą się sprzątaniem w domach. Niesamowity Człowiek, ciepły, dobry, zdecydowanie wiedzący po co i dlaczego robi w życiu to, co robi. Miałam przyjemność obserwować Panią Grażynkę w pracy i szczerze z nią porozmawiać. Powiedziała mi kiedyś, że kocha swoją pracę i stara się, żeby przynosiła innym radość. Myje, porządkuje, układa, poleruje…. i robi wiele innych czynności na najwyższym poziomie własnych możliwości. Czynności te składają się na jej sukces- czyste, pachnące mieszkania, uśmiechnięci klienci i płynące za tym pieniądze, za które może nie tylko zakupić lepszy sprzęt i rozwijać swój biznes, ale i spełniać własne prywatne marzenia. Nie czuje się mniej wartościowa przez to, że sprząta. Jej praca w pewnym sensie jest służbą innym, (tak jak moja, tylko ja uszczęśliwiam innych w innym zakresie, w inny sposób i za pomocą innych narzędzi 🙂 ).

Zachęcam Was do spojrzenia na własne życie w kategorii służby dla Innych Ludzi.

Z pewnością znajdziecie tam cele większe niż wy sami.

Pani Grażynka zakładając swoją firmę słyszała gdzieś za plecami głosy mniej życzliwych Ludzi „Nie uda ci się. To małe miasteczko, ludzie mało tu zarabiają. Nie stać ich na to, żeby płacić jeszcze komuś za sprzątanie w mieszkaniach. Sami zrobią to lepiej, itd.) Pani Grażynka jest wyjątkowa. Nie poddała się. Miała marzenia, wizję i misję swojej firmy, ale przede wszystkim charakter, który nie pozwolił jej porzucić marzeń o własnym biznesie i godziwie zarobionych pieniądzach.

Wy też macie ową wyjątkowość. Wystarczy tylko skrupulatnie poszukać i znaleźć w sobie odwagę do zmiany.

idea-152213__180

Jeśli Komuś z Was marzy się praca, bo jej nie posiada aktualnie lub posiada, ale chce zmienić, bo nie czuje, że to jest jego miejsce na świecie, to zachęcam do ćwiczenia: „Mój wymarzony dzień”. Znajdźcie zaciszne miejsce, przymknijcie oczy i wyobraźcie sobie dzień, w którym spełniają się Wasze najskrytsze marzenia. Jak wyglądacie, czym się zajmujecie, gdzie pracujecie, jak wygląda wasz dzień, dom, relacje z bliskimi, jakie są wasze pasje, etc. Pamiętajcie, że nie macie żadnych ograniczeń finansowych, bytowych itd. Popłyńcie…

Ponad rok temu sama marzyłam w ten sposób, uczestnicząc w rocznym kursie rozwoju osobistego. Opisałam wymarzony dzień w pamiętniku. Dzięki temu dowiedziałam się, co tak na prawdę liczy się dla mnie w życiu prywatnym i zawodowym. Ostatnio przeczytałam sobie to, co wymyśliłam. Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko wydawało mi się nierealne, nawet trochę śmieszne. Nie uwierzycie, ale to się dzieje.

drop-of-water-597109__180Codziennie małymi kroplami sączą się MOJE MARZENIA. Mój WYMARZONY DZIEŃ właśnie się realizuje. 

Słonecznego zbliżającego się wielkimi krokami majowego weekendu Wam życzę, w waszych głowach i za waszymi oknami. Już tylko tydzień i będzie grill, spacer, a może samotność łóżkowa z książką nie z powodu tęsknoty za bratnią duszą, a z wyboru 🙂 A może ktoś z was będzie w tych dniach pracował? Też dobrze, jeśli tak chcecie, żeby było. Jeśli nie, to już sami odpowiedzcie sobie na pytanie, „Czy dobrze czuję się w pracy, którą aktualnie mam?” Wielu mądrych ludzi, którzy odnieśli sukces powtarzało: „Pamiętaj nic w życiu nie musisz. Co najwyżej, albo aż: możesz, chcesz, wybierasz.”

Piosenka na dziś, niezwykle optymistyczna i radosna, z rewelacyjnie wciągającym teledyskiem. Zaraził mnie nią ostatnio mój ukochany Krzysztof, z którym zamierzam spędzić pachnącą kwiatami majówkę 🙂 🙂

Categories: Listy z podróży | Tagi: , , | 2 Komentarze

Szczęśliwi ci, co wiedzą po co i dlaczego

Wstałam dziś wcześnie rano. W domu cisza, wszyscy jeszcze śpią. Za oknem zadziwiający wschód słońca. W życiu nie widziałam tak cudownego, ale pewno dane mi będzie zobaczyć kiedyś jeszcze piękniejsze. Na ten moment zachwycam się tym, co dane jest mi oglądać. Właśnie uświadomiłam sobie, że tym sposobem zadbałam w pewnym stopniu o moje emocje 🙂 Ach pięknie…

Dziś postanowiłam napisać Wam o świadomości posiadania „wtyczki” oraz umiejętności jej podłączania do „kontaktów”, które dają nam możliwość poczuć dobry dla nas „flow” (przepływ) . Napiszę też o zdolności jej wyciągania, kiedy czujemy taką potrzebę. Dla mnie „wtyczkowatość” składa się na właściwie rozumiany UMIAR w życiu i wspomnianą w poprzednim poście umiejętność hamowania. Tak sobie myślę, że w pędzącym świecie wielości dróg do wyboru i rzeczy wokół, zdolność hamowania, umiar i możliwość odłączania się od tego, co dla nas nieistotne, to niezwykle ważne umiejętności. Świat się zmienia, a w nim wyzwania, które stoją przed nami, my w roli rodzica również. Stąd też umiejętność dokonywania wyborów, wycofywania się z pewnych rzeczy, które nie są naszym zdaniem warte uwagi, to bezcenna kompetencja współczesnego człowieka. I to bez względu czy dotyczy to kolejnej kupionej zabawki, włączonego przez cały dzień TV, czy wyboru szkoły np. wyłącznie prywatnej, bo to podobno większy prestiż… Jednak, aby wiedzieć czemu mamy zwolnić, po co się zatrzymać,dlaczego wycofać się lub zaangażować w coś, najpierw powinniśmy poznać to, co będzie stanowiło fundament naszych działań i wyborów-wartości, misję i wizę.

Ma to również ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądało wychowanie naszych dzieci. To my przecież decydujemy (przynajmniej na początku) jakie wartości, praktyczne zdolności przydadzą się w życiu tych, których kochamy i na których mądrym rozwoju tak bardzo nam zależy. Czy nasze dzieci będą żyły w świecie, który płynie, a nie pędzi?  Świat nie zwolni, ale nasze postrzeganie tego co wokół, to już wyłącznie nasz wybór i to od nas zależy jak zobaczymy ten obraz czy będzie migał wielością świateł, zdarzeń, osób czy harmonijnie i w  miarę stałym tempie przepływał.

Co możecie zatem zrobić, by Nasze dzieci miały świadomość własnego stanu technicznego pojazdu, którym podążają przez życie?

  • Zanim dokonasz wyboru odpowiedz sobie na pytanie „po co?” i „dlaczego?” Pytaj też swoje dzieci. W ten sposób uczysz je świadomego wybierania tego, co dla nich dobre (w zgodzie z waszą misją i wizją). Dzięki temu również mając w ręku „przysłowiową wtyczkę” świadomie podłączasz, albo odłączasz się od danego źródła.
  • Napotykając różne życiowe wyzwania, zastanów się „co możesz zrobić we własnym zakresie, żeby im podołać?” Która z 4 sfer Twojego życia wymaga od Ciebie działań w określonym kierunku. Może za mało dbasz o emocje, ducha, a może czuje się przemęczony, bo np. zaniedbujesz swoją fizyczną sferę, a może za mało masz wiedzy na dany temat i powinieneś doczytać, nauczyć się czegoś więcej w określonym zakresie? W ten sposób z pewnością zadbasz o dobry stan techniczny samego siebie, tak, aby Twój życiowy pojazd podążał drogą którą wybierzesz, z prędkością którą dostosujesz do swoich potrzeb i w kierunku celów, jakie sobie wyznaczysz. Podobnie możesz pomagać swoim dzieciom w rozwiązywaniu codziennych wyzwań. Ucz je takiego spojrzenia na świat i rozumienia, że wszystko, a przynajmniej bardzo wiele zależy od nas samych.

Podsumowując:

Dbaj o samego siebie, ucz świadomego działania dzieci (po co, dlaczego? jak mogę to zrobić biorąc pod uwagę aktualne możliwości? co mogę zrobić więcej, by to osiągnąć, w których obszarach życia powinienem zrobić coś więcej, jeśli chcę wyżej i dalej?). My, tak staramy się żyć, dając tym samym wspaniały przykład naszym dzieciom, w tym niespełna 6-letniemu synkowi. Myślę, że jak na swój wiek mądrze rozumie świat, swoje w nim miejsce i własne potrzeby. Kilka dni temu zaskoczył nas swoją „dojrzałością”, kiedy wieczorem podchodząc do taty spytał: „Tatusiu, czy mógłbyś mi pomóc obciąć paznokcie, bo wiesz bardzo mi na tym zależy?”

Pamiętajcie, że to Wy świadomie wychowując siebie i swoje dzieci sprawicie, że one same świadomiej będą dokonywały pewnych wyborów, podłączając swoje wtyczki do interesującego je źródła. Na początku będą to robiły w Waszej obecności, a z biegiem czasu również wtedy, gdy Wasze oczy nie widzą, a uszy nie słyszą 🙂 Ucząc je dbałości o swoje zdrowie, ciało, intelekt, ducha nauczycie je tym samym dbałości o „stan techniczny” pojazdów, którymi codziennie podążają w kierunku spełnienia marzeń w swoim dziecięcym życiu, a potem w dorosłym.

Pamiętajcie, że to od Was, Drodzy Rodzice w dużej mierze zależy jak będzie wyglądało życie Waszych Dzieci. Przynajmniej na początku ich drogi życiowej macie na to duży wpływ, bardzo duży. Znając siebie samych i swoje dzieci, możecie na prawdę nauczyć je żyć szczęśliwie. Ale jak wygląda Wasza definicja szczęścia, Was z osobna i Razem, to już Wy musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Tą refleksją kończę moje rozważania o umiarze, hamowaniu i „wtyczkowatości”.

Categories: Listy z podróży | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Szcześliwi Ci, co wiedzą dokąd i czym jadą

MY I NASZA ŻYCIOWA DROGA

MY I NASZA ŻYCIOWA DROGA

„Nie ma innej drogi do szczęścia, sukcesu, czy spełnionego życia niż przez siebie…
Od tego wszystko się zaczyna”

I. Majewska-Opiełka

Dziś obiecany obrazek będący podsumowaniem poprzedniego postu. Pomarańczowy pojazd to CZŁOWIEK Z CHARAKTEREM. Mojemu synkowi bardzo się spodobał, a najbardziej porównanie dymu, który wylatuje z rury do tego, co mówimy i robimy. Jak to powiedział Franek: „Wiesz mamo, ale to działa nie tylko na rośliny i zwierzęta, ale też na ludzi.”. Też jestem tego zdania.

Synek powiedział mi dziś jeszcze jedną ważną rzecz: „Mi się podoba twój obrazek, ale pamiętaj, że nie każdemu może się podobać, bo każdy coś innego lubi, wiesz Mamo?” Wiem 🙂

Miłej analizy i dobrej refleksji życzę dziś ja i Franio również.

Ps. Wysyłajcie do atmosfery same dobre fluidy.

Categories: Listy z podróży | Tagi: , | 2 Komentarze

Wychowawcze wyzwania i 4 kroki proaktywnej rozmowy

Czasem zdarzają się sytuacje, które stanowią dla nas nie lada wyzwanie wychowawcze. Czasem obserwując swoje dziecko czujesz, że coś je trapi, widzisz jego zachowanie, za którym kryje się mnóstwo emocji, potrzeb i przeżyć. Tysiąc galopujących myśli nie daje Ci spokoju. Chcesz pomóc. Nie wiesz jak.

Rozmawiaj, pytaj, towarzysz, bądź blisko, ale przede wszystkim uważnie słuchaj. Nie radź, jeśli to możliwe. Postaraj się tak pokierować rozmową, aby Twoje dziecko samo doszło do prawdy, która jest w nim. Pomóż mu zrozumieć to, co się z nim dzieje. Pomóż odnaleźć drogę, poszukać rozwiązania.

Jak rozmawiać wówczas z dziećmi? Oto kilka wskazówek, które zrodziły się w mojej głowie przede wszystkim z doświadczenia bycia rodzicem, pedagogiem i człowiekiem, który świadomie pracuje nad sobą w zakresie radzeniem sobie z wychowawczymi wyzwaniami. Zatem:

1. Zanim zaczniesz rozmawiać zadbaj o atmosferę uważności oraz intymności. To Wasz czas, bez telefonów i robienia tysięcy rzeczy między jednym a drugim zdaniem.

1. Wysłuchaj z uwagą, tego, co opowiada o danej sytuacji Twoje dziecko. Dopytuj, parafrazuj (nazwij to, co usłyszałeś bez oceniania).

2. Pomóż dziecku określić jakie uczucia pojawiły się u niego w związku z sytuacją, która go spotkała. Pomóż mu zdefiniować jego potrzeby. Bądź wyrozumiały, możesz użyć sformułowań np. rozumiem, że byłeś…., czułeś się…, rozumiem, że potrzebujesz…

3. Wspólnie z dzieckiem poszukajcie rozwiązania tej sytuacji. Wysłuchaj propozycji dziecka i wspieraj go w wyborze dobrego wyjścia. Jeśli dotyczy to relacji z drugim człowiekiem, zachęć do mądrej konfrontacji. Towarzysz w rozmowie (jeśli jest to małe dziecko) i poprowadź ją tak, aby zmierzała do rozwiązania w oparciu o zasadę „wygrana-wygrana”.

4. Na koniec pozwól dziecku zastanowić się nad tym, czego dobrego nauczyło się doświadczając tego, co go spotkało.

Takie rozmowy uczą nie tylko proaktywnego spojrzenia na wyzwania, ale pokazują czym jest pozytywne myślenie w wydawałoby się najtrudniejszych sytuacjach.

Dzięki nim sprawisz, że Twoje dziecko zdobędzie umiejętność wyciągania wniosków. Zachęcisz go tym samym do poszukiwania dobrych rozwiązań sytuacji, które napotyka w codziennym życiu (w domu, w szkole, na boisku, w piaskownicy, w relacjach z rówieśnikami i dorosłymi, a także w odniesieniu do własnych reakcji w stosunku do tzw. „złośliwość rzeczy martwych” 😉 A jeśli nic już nie pomaga zawsze możesz powiedzieć „gdybym miał czarodziejską różdżkę wyczarowałbym teraz dla Ciebie…”. Małe dzieci uwielbiają takie rozwiązania i podróż do krainy wyobraźni. U nas idealnie się sprawdza, a szczególnie w sytuacjach np. chcenia natychmiastowego posiadania różnych rzeczy, gdy inne argumenty i wyjaśnienia nie wystarczają 😉

Do dzieła! Powodzenia!

Categories: Mądre słowa, czyli rzecz o komunikacji w rodzinie | Tagi: , | 2 Komentarze

Proaktywność w działaniu, czyli świadomie wybieram tu i teraz

 

„Proaktywność polega na tym, by w pełni wykorzystywać szansę na wybory: zachowywać się nie tylko w kwestii tych fundamentalnych, ale także w codziennym życiu w zgodzie ze wzorem: bodziec-przerwa na wybór-reakcja” 

I. Majewska-Opiełka

W powyższym zdaniu kryje się istota proaktywności, cechy charakteru, dzięki której świadomie dokonujemy wyborów w naszym życiu i jesteśmy w stanie działać w kierunku wyznaczonych sobie celów.

Zastanówcie się jak to ma się do wychowania Waszych dzieci i do Waszego reagowania na pewne napotykane wyzwania? Zanim krzykniesz, powiesz coś, czego tak naprawdę nie chcesz, zanim pozwolisz dziecku na pewne zachowania, zanim odwrócisz się na pięcie- pomyśl czy tego właśnie chcesz i co niesie za sobą Twoje zachowanie wobec drugiego człowieka, a w szczególności dziecka.

Nie będę się dziś rozpisywała. W zamian za to polecam Wam dwa świetne wpisy blogowych mam, które zdecydowanie działają w myśl zasady proaktywności i które zainspirowały mnie jednocześnie do dzisiejszych, rodzinnych działań.

O świadomy wyborze tu i teraz cudnie pisze Ewa w poście „Przyszłość jest w ciągłym ruchu” 🙂 My wybieramy dziś zatem dobry humor i zabawę w ogrodników na balkonie (zioła czas posiać). O tym jak fajnie i kreatywnie można bawić się w przyrodników i dostrzegać piękno otaczającego nas świata przeczytacie na blogu Mammamisi  we wpisie „Rok z Linneą”

Refleksja dla Was:

  • Czy jesteście proaktywni w swoim życiu? Jeśli tak, postarajcie się przytoczyć kilka przykładów, które to uzasadnią, szczególnie w odniesieniu do Was w roli rodzica?
  • Jeśli czujecie, że brak Wam proaktywności, zastanówcie się co moglibyście i w jaki sposób zmienić, udoskonalić w tej kwestii?
  • Czy i w jaki sposób uczycie tej cechy swoje dzieci?
Categories: Listy z podróży | Tagi: , | Dodaj komentarz

Rodzina i jej zarządzanie SOBĄ w czasie cz. II

1czas i wybórDziś piszę ponownie o czasie. Zmieniłam trochę tytuł postu. Skłoniła mnie do tego krótka, ale bardzo cenna „dyskusja” z Kornelią  (naszą czytelniczką). Słusznie zauważyła, że nie ma czegoś takiego jak zarządzanie czasem, a zarządzanie sobą w czasie. Trudno było mi to sformułowanie dostosować do rodzinnego zarządzania czasem, ale jak widać udało mi się. Dlaczego? Po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego, jak ważna jest świadomość tego, że to nie czas nami zarządza, ale my w nim zarządzamy sobą. To doskonale wiąże się z tym, o czym dziś napiszę o:  dokonywaniu właściwych wyborów, dotrzymywaniu obietnic danych sobie i innym, umiejętności powierzania pracy z przeniesieniem odpowiedzialności na wykonawcę, umiejętności nadawania właściwych priorytetów sprawom i zadaniom oraz z rozliczaniem swojego zachowania pod koniec tygodnia. Elementy te stanowią uzupełnienie tego, o czym pisałam poprzednio i są nieodzowną częścią świadomego zarządzania sobą w czasie, również w aspekcie bycia rodzicem.

Zdarza się, że znajomi pytają mnie: „jak ja to robię, skąd czerpię siłę, żeby robić tyle rzeczy i jednocześnie świadomie wychowywać dwójkę dzieci? Jak znajduję na to czas? Jak to jest, że chce mi się chcieć?”  Zwykle odpowiadam po prostu, że lubię to, co robię i jak żyję, a to wszystko pozwala mi działać z energią i radością. Teraz wiem, że wiele w tym co mówię jest prawdy. W dużej mierze to świadomość mnie samej i mojego życia oraz świadomość czasu (bardziej przyszłości niż przeszłości) pozwala mi realizować z sukcesem wszystko to, co zaplanowałam na tu i teraz.

Jeśli chce się mieć poczucie, że się nie biegnie przez codzienność trzeba nauczyć się wybierać w zgodzie z własną i rodzinną misją i wizją. Dotyczy to różnych aspektów naszego życia. To my możemy wybrać np. sposób spędzania wolnego czasu oraz to, czy będziemy oglądać telewizję, czy ten czas przeznaczymy na czytanie wartościowej dla nas książki. To my decydujemy ile czasu potrzebujemy na sen. Różnie to bywa, na różnych etapach naszego życia (z pełną świadomością uwzględniania w tym potrzeby naszych maleńkich jeszcze dzieci). Zdarza się, że wstaję celowo godzinę przed resztą rodziny, żeby mieć czas na wypicie kawy w ciszy i samotności, czy pisanie. Całkiem niedawno oglądałam w telewizji program, w którym młoda mama prezentowała swój niesamowity pomysł na biznes. Inwestorzy byli pod wielkim wrażeniem. Zachwyciło ich nie tylko kreatywność młodej kobiety, jej determinacja, ale przede wszystkim niesamowita organizacja. Spytali ją „kiedy ona to wszystko wymyśliła, skoro w domu wychowuje dwoje małych dzieci?” Odpowiedziała im- „Nie wiecie Państwo ile można zrobić kładąc się spać trzy godziny po swoich dzieciach i wstając godzinę przed nimi. Takie cztery godziny dziennie w skali całego roku dają mnóstwo czasu na pasję.” To było niesamowite i pozwoliło jeszcze bardziej uwierzyć w siłę świadomego zarządzania sobą w czasie.

Jak już wiemy czego chcemy i jak to ma wyglądać nadszedł czas na umiejętność nadawania właściwych priorytetów sprawom i zadaniom.  Wyjaśnienie Wam tego elementu świadomego zarządzania sobą w czasie stanowi dla mnie największe wyzwanie. Jedno jest pewne- im bardziej pracuję nad sobą, tym bardziej mam poczucie, że jestem w IV ćwiartce. Polecam Wam w to miejsce dobrą lekturę na ten temat:

http://www.majewska-opielka.pl/wazne-i-pilne-po-raz-pierwszy/

http://www.majewska-opielka.pl/wazne-i-pilne-po-raz-drugi/

Czym jest wspominana przeze mnie umiejętność powierzania pracy z przeniesieniem odpowiedzialności na wykonawcę? Napiszę jak to wygląda w naszej rodzinie. Dla nas to nic innego jak unikanie „sydnromu Zosi Samosi”, a co za tym idzie pełne zrozumienie stwierdzenia: „nie wszystko za wszystkich i wszędzie”. Każdy ma swoje „obowiązki” i robi pewne rzeczy w zgodzie ze swoimi możliwościami i nazwałabym to lubościami pewnych czynności. Dom, rodzinny czas nie jest tylko mój, męża, czy wyłącznie dzieci. To wszystko jest nasze i to my wspólnie jesteśmy za to odpowiedzialni.  Dzieci sprzątają zabawki, 5-letni synek pomaga w nakrywaniu do stołu i sprzątaniu po posiłku, nawet 1,5- roczna córeczka chętnie angażuje się w proste czynności jak wycieranie kurzy z wielkim zaangażowaniem, świetnie się przy tym bawiąc. Mąż zwykle robi zakupy, ale ja przygotowuję listę potrzebnych produktów. On zarządza naszymi finansami, dba o porządek w rzeczach, dokumentach, żeby wszystko miało swoje miejsce w domu, dba o sprzęty i auto, żeby nam dłużej służyły (jest w tym świetny). Ja zajmuję się praniem, sprzątaniem, pełnię funkcję rodzinnej pielęgniarki, pamiętam o wizytach u lekarza, dbam o profilaktykę, współpracuję z wychowawczynią synka. Gotujemy jak mamy ochotę, albo ja albo mój mąż, a na stole zawsze jest pyszny posiłek. W tym wszystkim są nasze zainteresowania prywatnie i czas dla siebie wspólnie. Nie ma tak, że jest po równo, co do godziny i regularnie. Jest tak, jak my tego chcemy osobno i razem. Dom, rodzina, to nie koszary, ale też nie hotel z funkcją All Inclusive, dom to my i nasze życie.

Na koniec tygodnia zastanawiam się ile z tego, co sobie zaplanowałam sama, wspólnie z rodziną udało się zrealizować. Po co to wszystko? To doskonały sposób na sprawdzenie na ile dotrzymałam obietnic danym sobie i innym i to niezależnie, czy dotyczy to wspólnego, rodzinnego wyjścia, domowych czynności, czy spraw zawodowych. To również doskonały sposób na zaplanowanie kolejnego tygodnia z uwzględnieniem rzeczy, których nie zrealizowałam. Radość z tego co osiągam każdego dnia, tygodnia, miesiąca roku jest moim wewnętrznym paliwem, które wlewam potem z miłością do serc moich bliskich.

Refleksja dla Was:

  • Czy macie wrażenie, że ciągle brakuje Wam czasu, że się wciąż spieszycie, macie „tyle na głowie”? Jeśli tak to spróbujcie poukładać sobie Wasz świat, przede wszystkim pod kątem świadomego wyboru.

Pomocna w tym temacie lektura: Karina Sęp „Mapa marzeń, mapa celów” (premiera książki I kwartał 2014 r.)

  • Spróbujcie zaplanować sobie z dziećmi jeden wspólny dzień i spisać go na kartce lub przedstawić za pomocą piktogramów (symbolicznych obrazków). Za każdym razem kiedy zrealizujecie jakiś punkt, poproście dziecko, aby zaznaczyło np. ptaszkiem, plusem jego realizację. Na koniec dnia obejrzyjcie listę i porozmawiajcie z dzieckiem na ten temat. To dobry moment na pokazanie jak ważne jest umiejętne planowanie. Zdolność ta doskonale potem sprawdzi się, kiedy dzieci będą miały swoje szkolne obowiązki. Zobaczycie, uśmiech na twarzach dzieci i radość, z tego, że zrobiły tyle wspaniałych rzeczy w ciągi dnia- widok bezcenny.
Categories: Listy z podróży | Tagi: , , | 6 Komentarzy

Rodzinne zarządzanie czasem cz. I

cenię swój czas „Czas to nie trasa szybkiego ruchu pomiędzy kołyską, a grobem, czas- to miejsce na zaparkowanie pod słońcem”

Phil Bosmans

Pewno każdy z Was marzy o tak przeżytym własnym i rodzinnym czasie, żeby czuć, że jego miejsce jest pod słońcem. My też o tym marzymy i właśnie dlatego robimy wiele, by nasz rodzinny okręt codziennie cumował tam, gdzie owo słońce dla nas świeci. Aby mieć tego świadomość szanujemy czas i staramy się nim dobrze zarządzać. Czym dla nas jest rodzinne zarządzanie czasem, dzięki któremu jesteśmy szczęśliwymi rodzicami i jednocześnie realizujemy się na innych płaszczyznach? Naszym zdaniem rodzinne zarządzanie czasem, to połączenie planów wszystkich członków rodziny, z uwzględnieniem ich indywidualnych potrzeb i wspólnych, rodzinnych celów. Na mądre zarządzanie sobą w czasie, składa się kilka istotnych czynników, które odkryłam i poukładałam sobie w myślach, dzięki wspominanej przeze mnie wcześniej koncepcji Logodydaktyki.

Należą do nich:

  • posiadanie wizji i misji własnego życia oraz rodziny,
  • umiejętność określania celów,
  • zdolność planowania w ramach roku, miesiąca, tygodnia i dnia,
  • prowadzenia kalendarza i zapisywania zadań do zrobienia,
  • świadome dokonywanie wyborów, dotrzymywanie obietnic danych sobie i innym,
  • umiejętność nadawania właściwych priorytetów sprawom i zadaniom,
  • umiejętność zakwalifikowania każdej sprawy w swoim życiu do jednej z czterech grup wg. schematu Eisenhowera,
  • zdolność powierzania pracy z przeniesieniem odpowiedzialności na wykonawcę,
  • rozliczanie swojego zachowania pod koniec tygodnia.

Ich zrozumienie i wdrożenie w życie pozwoliło każdemu z nas osobno i wspólnie cieszyć się z codziennych, osiąganych sukcesów i żyć w zgodzie z samym sobą. Dziś opiszę Wam cztery pierwsze aspekty z mojego punktu widzenia: kobiety, mamy, zawodowo i prywatnie spełniającej swoje marzenia.

Pierwszym, najistotniejszym aspektem jest posiadanie własnej i rodzinnej wizji i misji. Dzięki temu nasze działania są bardziej klarowne, świadome i uporządkowane. Wizja zawiera odpowiedzi na wiele istotnych pytań, m. in.: kim chcemy być, jaki zawód wykonywać, jak ma wyglądać wspólne rodzinne życie, nasze finanse, wspólne spędzanie czasu, hobby, gdzie chcemy mieszkać, jak i na kogo chce się wychować dzieci, czego chcemy je nauczyć. Dzięki temu jesteśmy w pełni świadomi jakie role życiowe pełnimy,  jakie zadania realizujemy w obrębie tych ról. Mając wizję naszego rodzicielstwa wiemy, jak ma wyglądać dzień spędzony z dzieckiem, kiedy i jakie aktywności z nim zrealizujemy, kiedy jest czas na naukę, zabawę, wspólne posiłki, czy pora snu. Posiadając misję wiemy jakie wartości są ważne dla nas i naszej rodziny. Dzięki temu wszystkiemu między innymi jesteśmy w stanie świadomie określić, czy chcemy korzystać z urlopu wychowawczego, czy też wrócić do pracy. Dbamy przy tym o potrzeby własne i innych, pamiętając o czterech obszarach życia (intelekt, duch, ciało, emocje). Szanujemy swój czas i czas pozostałych członków rodziny.

Posiadając taką misję i wizję możemy na jej podstawie określić konkretne cele, np. moim celem  w tym roku jest m. in. powrót do pracy poza domem. W obrębie danego celu wyznaczam sobie zadania. W moim przypadku będą to chociażby rozmowa z pracodawcą, poszukanie opieki nad młodszym dzieckiem (niania lub żłobek), wcześniejsza adaptacja. Zadania te znalazły już swoje miejsce w moim kalendarzu i czekają na realizację. Dzięki temu, z dużą dozą prawdopodobieństwa uda mi się zrealizować założony cel.

Umiejętnego zarządzania sobą w czasie nie da się osiągnąć bez zdolności planowania w ramach roku, miesiąca, tygodnia i dnia, a co za tym idzie prowadzenia kalendarza i zapisywania zadań do zrobienia. Osobiście korzystam z „Multiplanera”. Polecam, to bardzo przejrzysty sposób zarządzania własnym czasem i pomysłami. Dla rodziny, drugi rok z rzędu wybraliśmy „MaMy kalendarz” w którym każdy z członków rodziny ma swoją rubrykę. Dzięki temu wiem, kto, kiedy ma jakie zajęcia, zadania na dany tydzień. Na początku tygodnia wspólnie spisujemy nasze zadania, planujemy czas na zabawę. Do takiego rodzinnego planera wpisuję również posiłki na cały tydzień, na ich podstawie robię listę zakupów. Bardzo istotne jest częste zaglądanie do kalendarza w ciągu dnia oraz zaznaczanie wykonanych zadań. To bardzo cieszy i daje poczucie, że tyle wspaniałych rzeczy udało nam się zrobić.

Ważne jest by dzieci brały w tym udział, same zaznaczały w kalendarzu własne zrealizowane zadania. Dzieci uczą się wówczas planowania czasu, zarządzania, stawiania sobie celów i przenoszenia ich na zadania. Uczą się również odpowiedzialności. U nas takie działanie sprawdza się doskonale i pozwala dzieciom czuć, że współtworzą naszą rodzinę i nasz dom. Dzieci świetnie uczą się zarządzania własnym czasem przez obserwację i naśladowanie. Coraz częściej zdarza się, kiedy nasz synek rysuje sobie listę zadań, które będziemy wykonywali w weekend. Znajdują się tam m.in. wspólne porządki, posiłki, spacer. Najwięcej czasu zajmuje oczywiście zabawa, z wyszczególnieniem kiedy i w co i z kim będzie się bawił.

Następnym razem opisze Wam kolejne aspekty rodzinnego zarządzania czasem. Wyjaśnię  jak umiejętnie nadawać priorytety sprawom i zadaniom, czym jest zdolność powierzania pracy innym oraz jak ważne jest rozliczanie swojego zachowania pod koniec tygodnia.

Refleksja dla Was:

  • Czy korzystacie z kalendarza, planujecie, spisujecie cele i zadania?
  • Czy i w jaki sposób uczycie dzieci zarządzania czasem?
  • Jeśli Waszym celem jest np. spędzanie większej ilości czasu  dziećmi, to zastanówcie się, co możecie zrobić w tym zakresie. Możecie spisać wspólne pomysły na rodzinne zabawy, wyprawy, wpisać do kalendarza konkretne daty ich realizacji. Potem już pozostaje trzymać się spisanych planów. Gotowe.

 

Categories: Listy z podróży | Tagi: , , | 3 Komentarze

Wszystko zaczyna się od nas samych…

1341313565_zhb6xt_600„Dziś zaczyna się droga reszty naszego życia, nie zaś jednego roku”

Iwona Majewska-Opiełka

Nowy, piękny dzień. Mroźne słońce przebija się przez lekko zachmurzone niebo. Słyszę tykanie zegara i własne myśli. Cudownie mieć taką chwilę tylko dla siebie. Nowe plany, czas na poukładane działanie tu i teraz, z dużą dozą koncentracji na tym co robię w danym momencie. Będzie skutecznie i pięknie, tak jak sobie wymarzyliśmy.

Wszystko zaczyna się od nas samych: szczęście w rodzinie, spełnienie zawodowe, wspaniałe relacje z partnerem, z dziećmi, przyjaźń itd. Wszystko zależy od naszych wyborów, naszych ukierunkowanych działań.

Skąd znaleźć taką siłę w sobie, żeby być panem własnego losu, własnego dnia, własnych emocji, decyzji, a nawet zachowań innych osób wobec nas? Zacząć pracę nad własnym charakterem, a konkretnie nad 5 bardzo ważnymi jego aspektami: poczuciem własnej wartości i spójności wewnętrznej, proaktywnością, pozytywnym myśleniem oraz poczuciem obfitości w życiu. To istotne aspekty Logodydaktyki. Od świadomości tego kim się jest, co wyznaje, jak i co pragnie się robić w życiu zależy sens naszego życia. Od tego zależy mądra miłość do siebie i innych, również bycie świadomym, mądrym rodzicem. Od dziś z tą myślą zaczynam nowy dzień.

Wspaniałego, świadomego dnia życzę wszystkim, z ludźmi jakich pragniecie dziś spotkać i spędzić z nimi czas, z czynnościami, które chcecie dziś zrobić, z myślami i emocjami, które będą Wam towarzyszyć.

Categories: Listy z podróży | Tagi: | 10 Komentarzy

Blog na WordPress.com.