Posts Tagged With: komunikacja

Sztorm na morzu, czyli burza w związku

capsize-184167_640„A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”

Adam Sikorski

Nie ma związków idealnych, są tylko, albo aż szczęśliwe. A szczęśliwe związki też mają burzliwe chwile. I dobrze, bo te wyładowania emocjonalne i huragany, są po coś i wynikają z czegoś. Burza sama się z niczego nie bierze, jakieś nagromadzone, zalegające czasem od tygodni zmiany temperatury w związku prędzej, czy później doprowadzą do potężnej eksplozji. Pytanie tylko dlaczego?

A dlatego, że dwoje kochających się ludzi, tak bardzo chce dobra dla siebie nawzajem, czasem źle definiując dobro dla drugiego człowieka, patrząc przez pryzmat indywidualnie rozumianego dobra, że w końcu jakaś niezła burza z tego powstanie. Bo nikt chyba z nas nie lubi i nie chce być sterowany. Zdecydowanie wolimy dokonywać samodzielnie wyborów i odpowiadać za własne decyzje, nawet jeśli konsekwencje tego, co wybierzemy będą ze szkodą dla nas samych. Pozwólmy zatem sobie nawzajem na namacalne doświadczenie tego, co kryje się za samodzielnie podjęta decyzją. Tak uczymy się odpowiedzialności, przez całe życie, bez względu na to, jaką liczbę mamy zapisaną w metryce, czy ile mamy kilogramów doświadczenia na plecach.

No właśnie, czy zawsze i wszędzie możemy zezwalać partnerowi na taką swobodną wolność podejmowania decyzji, nie bacząc na konsekwencje? Moim zdaniem jeśli rodzina ceni sobie wartości, ma własny system wewnętrznych zasad, a do tego jej członkowie starają się żyć według pewnych pryncypiów, znają swoją wartość i przez świadomość posiadania poczucia własnej wartości, nie pozwolą krzywdzić siebie i bliskich, to  nie ma mowy o postępowaniu według własnych zasad, bez liczenia się z tym, co dobre dla ogółu, w tym przypadku dla rodziny. Jeśli decydujesz się żyć pod jednym dachem ze swoją kobietą, mężczyzną, jeśli do tego posiadacie dzieci, nie ma mowy o tym, żeby patrzeć tylko na własny czubek nosa. Jesteś współodpowiedzialny za ludzi których kochasz, za wychowanie swoich dzieci na szczęśliwych i mądrych ludzi, za szczęście i wzrost ku lepszemu swojego partnera. Co ważniejsze nie robisz tego dlatego, że musisz, że ktoś ci każe, ale dlatego, że tak wybierasz, bo jesteś człowiekiem.

Człowiek przecież ma duszę, po to żeby rozeznać co dobre, a co złe, rozum, żeby dobrze to spożytkować i wolną wolę, żeby wybrać dobrą dla siebie i bliskich drogę.

Nie ma innej opcji, chyba że decydujesz się na zupełnie inną trasę, a co za tym idzie na życie w samotności, w sensie nie posiadanie partnera, czy dzieci. Wtedy we własnym domu jesteś sam i sam robisz to, co dla ciebie najlepsze. Wtedy możesz sobie śpiewać „Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi co mam robić.” (piosenka zespołu Mr Zoob), ale tylko wtedy, choć i wówczas warto byłoby liczyć się z ludźmi, którzy mieszkają nad, czy pod tobą. Rozumiem ludzi, którzy świadomie wybierają tzw. bycie singlem, pod warunkiem, że to ich dojrzały, proaktywny wybór, a nie lęk przed czymś, czy kimś i ucieczka przed wyzwaniami życia w związku. Ten kto tego doświadcza lub doświadczył, kto żyje bądź żył w rodzinie i stara się całym swoim sercem budować szczęśliwym dom, wie o czym mówię.

Bardzo cenię sobie podmiotowy sposób definiowania związku, który proponowała Św. Jan Paweł II. W „Meżczyzną i niewiastą stworzył ich”  pisze o partnerstwie rozumianym jako „Communio personarum” – „komunia osób” (łac. cum – współ, razem z, munus – powinność, obowiązek, zadanie). To „sposób bytowania i działania osób we wzajemnym odniesieniu, przez co siebie potwierdzają i afirmują wzajemnie oraz tworzą najściślejszą wspólnotę. Przez dopełnienie personarum („osób”) podkreślony jest nie tylko osobowy charakter relacji we wspólnocie, ale także zasadnicze kryterium rozpoznania, czy chodzi o prawdziwą wspólnotę międzyosobową, w której wielo-podmiotowość rozwija się w kierunku podmiotowości wielu.

„Communio personarum” jest odpowiedzią na dwie skrajności w podejściu do relacji międzyludzkich: kolektywizm, w którym gubi się podmiotowość osoby, oraz skrajny indywidualizm, który neguje wartość wspólnoty bądź też traktuje ją jako zagrożenie. (źródło: http://www.centrumjp2.pl/wikijp2/index.php?title=%22Communio_personarum%22). Definicja nie należy może do najprostszych, ale spróbujcie się nad nią zastanowić i rozłożyć na czynniki pierwsze, uwierzcie, że warto. Najprościej rzecz ujmując partnerstwo, to związek dwóch osób, które z miłości do siebie na wzajem nie pozwolą bliskiej osobie na działania, których konsekwencją będzie destrukcja siebie samego, czy ukochanej osoby, a co za tym idzie związku i rodziny.

O tym „po co?” komu burza i deszcz następnym razem.

Pozdrawiam wiosennie i życzę cudownych, rodzinnych spacerów i łagodnie przechodzonych burz, bo po burzy przychodzi deszcz, a po deszczu słońce, a wraz z nimi tęcza.

Categories: Listy z podróży | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Wychowanie przez wyjaśnianie

???????????Czas na ostatnią część prezentowanych przeze mnie modeli wychowania, z którymi spotkałam się w literaturze. Pisałam już o źle rozumianym autorytecie rodzica, opartym o siłę. Dziś krótko wspomnę o drugim modelu. Więcej napiszę o „indukcji”, moim zdaniem wartościowym podejściu do kształtowania charakterów dzieci. Czwarty, NASZ model wychowania przedstawię następnym razem.

W drugim wspominany przeze mnie modelu stosuje się tzw. „wycofywanie miłości”. Występuje wówczas, gdy rodzice chcąc uzyskać od dziecka pożądane zachowanie stosują gniew. W swoich wypowiedziach często używają sformułowań typu „nie lubię cię, gdy tak się zachowujesz” lub nie chcą rozmawiać z dzieckiem. Pozbawianie dziecka miłości nie powoduje pozytywnego kształtowania jego charakteru i umacniania go w tym, co dobre. Wręcz przeciwnie, obniża to jego poczucie własnej wartości i wykształca w dziecku mechanizmy sprowadzające się do zachowań, którymi pragnie zasłużyć sobie na miłość ważnej dla niego osoby. A przecież dziecko kocha się miłością bezwarunkową.

Autorem trzeciego modelu wychowania jest Martin Hoffman. Model ten nazywany „indukcją” istotne jest wyjaśnianie dziecku prawdziwych powodów, dla których dane zachowanie chcielibyśmy w nim wykształcić. Badania potwierdzają, że wyjaśnianie połączone z szacunkiem do dziecka powoduje trwałe wykształcenie określonych cech charakteru, nawyków. Wówczas zachowania, których uczymy dziecko występują nie tylko w obecności rodzica, a to już pierwszy, ogromny krok do odpowiedzialności i samodzielności w podejmowaniu decyzji. Wyjaśniając powodujemy, że dziecko nie skupia się na sankcjach, które grożą mu za dane zachowanie lub nagrodach, które na niego czekają. Skupia się wówczas na zrozumieniu i akceptacji wartości, które jako rodzice chcemy mu przekazać. „Indukcja pomaga dziecku przyjąć proponowane nawyki i normy moralne jako własne.” W modelu tym istotne jest uświadamianie dziecku skutków jego zachowań.” Takie wyjaśnianie pozwala rozwinąć w małym człowieku troskę o innych”, a jednocześnie dostarcza odpowiedzi na dziecięce pytanie dlaczego mam się tak, a nie inaczej zachować? 

Pamiętajmy jednak przy tym o dostosowaniu naszej wypowiedzi do wieku dziecka i o wiarygodnym, konkretnym uzasadnianiu. Nie chodzi tu o stosowanie argumentów w stylu „nie, bo nie…”. Chodzi o jasne precyzowanie przyczyn i skutków. Ze starszymi dziećmi, już od około 4-5 roku życia warto rozmawiać tak, aby  same potrafiły wyciągać wnioski ze swoich zachowań i uczyły się przewidywać skutki pewnych sytuacji.

W naszej rodzinie pięknie widać efekty takich wyjaśniających rozmów z synkiem. Szczególnie cieszy fakt przejmowania przez niego ważnych zasad, które staramy się w im zaszczepić i stosowania ich w sytuacji, kiedy nie ma nas przy nim. Ostatnio synek opowiadał nam, jak tłumaczył bijącemu koledze co znaczą słowa „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”.  Cudownie jest patrzeć jak dziecko wzrasta.

Refleksja dla Was:

Poćwiczcie z dzieckiem umiejętność przewidywania i dostrzegania konsekwencji różnych decyzji. Z młodszymi pobawicie się w zabawę  „Magiczna kula”, dzięki której przewidzicie przyszłość. Ze starszymi dziećmi możecie pobawić się w niedokończone zdania „Co by było gdyby…” Wymyślajcie naprzemiennie różne sytuacje, zarówno te, które będą miały pozytywne, jak i negatywne konsekwencje.

Categories: Mądre słowa, czyli rzecz o komunikacji w rodzinie | Tagi: , | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.