Z pamiętnika uważnego Rodzica

10386783_707379415990262_6687250719135773708_n

„Korzenie oczu masz w sercu. Tyle widzisz, jakie masz serce.”

Św. Augustyn

Widzę…
roześmiane szczęściem buzie;
malowane rozterką podkówki;
pierwsze kroki stawiane z uporem w nieznanych miejscach
i sytuacjach, 
kroki chwiejne od niepewności
i zarazem pewne od odważnej ciekawości świata;
błysk beztroskiej ufności do świata
i zachwyt nad każdym napotkanym kamykiem;
chrapiące marzeniami spokojne powieki,
kiedy za oknem słońce idzie już spać,
stertę ubranek do prania i prasowania, zlew pełen białych od kaszy naczyń, dywan zabawek.

Słyszę…
Wyszeptane z miłością: dziękuję, kocham Cię, tęskniłem, jak dobrze, że już jesteś, przytul, pocałuj, bądź;
gromki od fascynującej zabawy śmiech;
dzwoniący w uszach sporny krzyk rodzeństwa,
tupot bosych nóżek o świcie, z energią przerywający księżycową ciszę
i radosne: „Wstawaj Mamusiu, już wstał dzień!”

Zagadkowe rozmyślanki sześcioletniego filozofa:
„Kto to jest? Nie rozstajesz się z nim, a gubisz go często i nosi w swoim sercu przyjaźń?”- przyjaciel
„Dlaczego mleko nie ma buzi?- bo nie jest osobą
„Co to jest? Ciepłe, słodkie i kwaśne?- owsianka mamy

Zabawy ze słowem radosnej dwulatki:
„Mamusiu! Zobacz na mojego Orzeła na pieniążku. Jest taki piękny ten mój Orł”
„Tatusiu nadziałasz mi zepsutą zabawkę?”
„Kocham Cię ty moja Syreno!”- rzekła ostatnio moja Córeczka wtulona w moje przykryte kocem nogi.

Czuję…
Ciepło małych, dziecięcych rączek, oplatających szyję z mocą węża boa :);
rytm bijącego serduszka i zapach czasem mokrych od szalonej zabawy włosów;
radość, strach, smutek, żal, ekscytację
i całą gamę emocji, przelewających się codziennie przez nasz wypełniony dorastaniem do samodzielności dom.

Myślę…
Jestem Rodzicem;
który też czasem płacze, często się śmieje,
czuje się potrzebny tu i teraz Komuś wyjątkowemu,
Komuś, kto kiedyś pójdzie z odwagą na własnych nogach i o własnych marzeniach
w swój własny i zarazem wspólny świat.

To wszystko czyni ze mnie Rodzica, bo Mamą, Tatą się staje z każdym najmniejszym i większym dziecięcym krokiem, wyzwaniem, łzą frustracji, radości, wzruszenia i z każdą chwilą wspólnie spędzonej codzienności.

Na koniec piosenka, która niezmiernie mnie ostatnio poruszyła. Oglądając teledysk, jakbym widziała moje dzieci. trampolinę, błoto i tą niepohamowaną radość z każdej chwili,
której nie można zatrzymać, a nawet nie należy.
Jak ja Ich Kocham.
A co do słów piosenki, to może powiedziałabym raczej „idź spokojnie i pewnie, kiedy trzeba to się zatrzymaj, kiedy możesz biegnij, czemu nie, byleby wiadomo dokąd”…

Reklamy
Categories: Listy z podróży | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: