Cud pozytywnego języka

DSC_0008„Pozytywny język wprowadza milszy nastrój, łagodzi oceny i nie niszczy entuzjazmu potrzebnego do działania”

I. Majewska- Opiełka

Dziś kolejny 13 dzień miesiąca. Piszę zatem o dobrym słowie w kontekście pozytywnego myślenia i programowania podświadomości. Podzielę się z Wami tym, co napisałam kiedyś na ten temat w komentarzu na blogu IMO.

Sztuka mówienia i myślenia pozytywnego w naszym społeczeństwie, które niestety raczej na co dzień dźwiga na plecach wielką etykietę z napisem „Jestem pesymistą”, to niezłe wyzwanie. Sama pracuję nad tym od kilku lat i muszę powiedzieć, że warto, bo widzę efekty moich starań. Opowiem Wam o moim doświadczeniu związanym z pozytywnym wyrażaniem myśli. Napiszę jak to u mnie się zaczęło i jakie dorodne owoce zbieram teraz, po kilku latach pracy nad sobą w tym kierunku.

Moja przygoda z pozytywnym mówieniem zaczęła się 10 lat temu. Wówczas będąc jeszcze na studiach po raz pierwszy zetknęłam się z metodą „Porozumienia bez przemocy” M. B. Rosenberga. Od tej pory staram się mówić językiem żyrafy, choć nie ukrywam, że czasem zdarza mi się obudzić w sobie takiego małego szakala, który rani słowami szczególnie bliskie osoby.

Obserwując pod tym kątem siebie i innych zauważyłam, że posiadając umiejętność mówienia pozytywnym językiem, dajemy im siłę do życia, do przezwyciężania własnych słabości, stawania się lepszym człowiekiem. W efekcie sami zaczynamy dostrzegać, że ludzie obcujący z nami zaczynają tak jak my mówić do nas i do innych „językiem żyrafy”. To cudowne i wielkie wydarzenie, kiedy słyszysz i czujesz, że rodzi się kolejna uśmiechnięta dusza. Może to być przyjaciel, ktoś z rodziny, z pracy, a nawet obcy nam człowiek napotkany na ulicy, z którym zamienisz zaledwie kilka zdań.

Muszę przyznać, że szczególnie ważne jest to w przypadku dzieci, nie tylko dlatego, że są bardziej wrażliwe i intuicyjne niż my dorośli, ale również przez fakt, że to one kiedyś będą uczyły pozytywnego mówienia przyszłe pokolenia, kiedy nas już dawno na świecie nie będzie. Cieszę się, że dane mi jest dostrzegać te pozytywne przemiany w małych głowach, bo sama uczę w szkole i wychowuje własne dzieci. Nawet nie wiecie jak wiele szczęścia dają człowiekowi chwile, kiedy własne czteroletnie dziecko z empatią w głosie mówi do Ciebie-„Widzę, że jesteś smutna, pewno się zmęczyłaś. Wiesz mamuś, ja też smucę się kiedy ty się smucisz. Ale nie martw się pomogę ci się rozweselić, może pobudujemy coś z klocków?”

Pozytywne nastawienie do siebie i świata, a tym samym pozytywne wyrażanie myśli DZIAŁA. Jestem na to żywym dowodem. Potrafi zdziałać cuda również w stosunku do uczniów i to nie tylko w relacjach na płaszczyźnie wychowawczej, ale pomaga w edukacji. Uczeń, którego pozytywnie nastawimy do nauki, ma siłę małymi kroczkami przezwyciężać własne słabości nawet te, które wynikają z jego psychofizycznych dysfunkcji. Myślę, że to dobre uzasadnienie tego, dlaczego np. spisując z uczniami chociażby kodeks klasowy powinniśmy pisać w pozytywny sposób, unikając wyrażenia „nie”, np. zamiast ”Nie wolno bić, gryźć, szarpać kolegów”, warto napisać „Bawimy się zgodnie” lub „Szanujemy się”– to już dla starszych. Oczywiście uprzednio wyjaśniając uczniom co to znaczy szacunek, zgodna zabawa itd. (przepraszam za powyższą szkolną dygresję, ale właśnie włączyła się w mojej głowie funkcja „nauczyciel„ 😉

Co do umiejętności przeformułowania wyrażanych myśli, w których aż świerzbi język, żeby powiedzieć „nie”, moja przygoda zaczęła się gdy dane mi było uczyć chłopca z autyzmem, którego ekscytowało stosowanie przez innych właśnie w ten sposób skonstruowanych wyrażeń w zdaniu. W sytuacji, gdy uczeń gryzł sobie rękę mówiłam więc „ładne ręce”, zamiast „nie wolno się gryźć”. Pewnego dnia zwyczajnie zapomniałam i użyłam sformułowania „nie gryź ręki”. Zostało to oczywiście natychmiast wychwycone przez mojego ucznia, który stał nade mną gryzł się po rękach i krzyczał-„powiedz nie wolno gryźć!”. Chcąc naprawić swój błąd terapeutyczny powiedziałam magiczne słowa-„ładne ręce”, na co w efekcie mój sfrustrowany uczeń rzucił się na mnie z rękami, chcąc siłą zmusić mnie, żebym powtarzała ulubione przez niego zdanie. Sytuacja skończyła się pozytywnie, nie złamałam się i ugasiła pożar, ale była to dla mnie niezła szkoła, która pozwoliła mi tak bardzo obrazowo, wręcz dosłownie na własnej skórze zrozumieć sens pozytywnego wyrażania myśli. Po dzień dzisiejszy dziękuję rodzicom mojego ucznia, że miałam możliwość być jego nauczycielem, bo dzięki temu stałam się lepszym nie tylko terapeutą, ale i człowiekiem. Tak wiele możemy nauczyć się od innych i to bardzo często więcej od tych, którzy pozornie wydawaliby się „słabsi” od nas.

Z moich doświadczeń mogę powiedzieć również, że niezwykle cenna jest też możliwość uczenia się umiejętności pozytywnego wyrażania myśli od innych, którzy ją już posiedli, przynajmniej w stopniu o krok większym niż my sami. W moim przypadku, takimi osobami stały się w wymiarze wirtualnym Pani Iwona Majewska-Opiełka, a wymiarze „namacalnej codzienności” mój mąż. Jeśli zaczynam marudzić, mówić negatywnie o innych, on jak dobry nauczyciel, mentor bym nawet rzekła sprowadza mnie na ziemię, wyjaśnia prawdopodobne motywy cudzych działań, dzięki czemu pozwala mi ujrzeć tą sytuację w innym świetle, jakby jaśniejszym i bardziej pozytywnym.

Na zakończenie myślę, że warto obdarowywać innych tym niezwykłym skarbem jakim jest pozytywne nastawienie do życia i umiejętne, pozytywne wyrażanie własnych myśli. Warto też słuchać innych ludzi, być bacznym obserwatorem rzeczywistości i dostrzegać ten wielki uśmiech na duszy ludzi, który potrafią w sposób pozytywny wyrażać rzeczywistość wokół nas, nawet gdy innym wydaje się szara, brzydka i bez sensu. Trzymam kciuki za wszystkich, którzy odważą się wziąć do ręki pędzel pozytywnego myślenia i z kolorowej palety własnych możliwości namalują wielki uśmiech na własnej duszy. Miłego Dnia Dobrego Słowa dnia 🙂

Refleksja dla Was:

  • Spróbujcie dziś wsłuchać się w to jak mówicie. Czy w waszym codziennym języku nie ma zbyt wielu negatywnych sformułowań? Postarajcie się dziś zamiast negatywnego „nie …” powiedzieć coś pozytywnego, ale przekazać to, na czym Wam zależało.

Polecam lekturę:

  • I. Majewska- Opiełka „Psychologia pozytywnej komunikacji. Jak mówić by nas słuchano”, GWP 2012.
  • Marshall B. Rosenberg „Porozumienie bez przemocy. O języku serca”, Czarna Owca 2011

 

Categories: Mądre słowa, czyli rzecz o komunikacji w rodzinie | Tagi: | 8 Komentarzy

Zobacz wpisy

8 thoughts on “Cud pozytywnego języka

  1. Nati

    Martuś, jesteś jasnym promyczkiem , który rozświetla życie innych ludzi ) i warto było mieć skoliozę, bo to dzięki niej poznałyśmy się w Ameryce 🙂 🙂

    • martadrozd

      Kochana Moja. Dziękuję 🙂 To się nazywa pozytywne myślenie w wydaniu Nati. Brawooo! 🙂 Za moją skoliozą nie przepadam, bo życia nie ułatwia, ale podobnie jak Ty przyznam, że dzięki temu poznałam bratnią, siostrzaną duszę- Ciebie 🙂 Do zobaczenia.

  2. Kornelia

    Ten wpis to wiele dobrych słów 🙂

    • martadrozd

      Dziękuję Kornelio 🙂 Przesyłam mnóstwo dobrych myśli dla Ciebie i Twojego maleństwa.

  3. Pani Marto,

    proszę mi podpowiedzieć, jak mam zareagować na „brzydkie” zwroty mojej 3 letniej córki, przynoszone z przedszkola i placu zabaw. W trakcie zabawy w przedszkolu koleżanka córki, grająca mamę mówi do mojej córki, zazwyczaj będącej dzieckiem w tej zabawie:” dam ci w dupę”. Moja córka zareagowała niechęciom do dalszej zabawy. Chciałabym, żeby takie zwroty ją nie denerwowały, ale żeby wiedziała, że używanie ich jest niewłaściwe. Kiedy się skarży na takie właśnie sytuacje, wydaje mi się taka bezbronna. Nie wiem jak mam dodać jej odwagi jednocześnie nie bagatelizując problemu.

    od niedawna wierna czytelniczka bloga
    Agnieszka

    • martadrozd

      Droga Pani Agnieszko.To wspaniale, że troszczy się Pani o to, jakim językiem mówi Pani córeczka 🙂 Rozumiem też, że ma Pani potrzebę zapewnienia jej spokoju i emocjonalnego bezpieczeństwa. Proszę jednak pamiętać, że nie da się ochronić naszych pociech (również tych najmłodszych) przed wszystkimi konsekwencjami sytuacji, w których biorą udział. Kiedy nasz synek był maleńki myślałam, że na wszystko co go dotyczy mam wpływ i tak w pewnym sensie było, do czasu, kiedy właśnie w wieku 3 lat poszedł do przedszkola i ku mojemu zaskoczeniu zdarzało się, że przynosił do domu takie różne kwiatki wyrazowe, albo emocjonalny ciężar związany ze sporami w grupie rówieśniczej. Wtedy zrozumiałam, że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, a wręcz nie powinnam chronić go przed wszelakim złem tego świata. Pewne sytuacje, w granicach zdrowego rozsądku są jak najbardziej potrzebne. Niech dzieci je doświadczają na miarę swoich możliwości. To daje im możliwość podejmowania prób samodzielnego radzenia sobie w trudnych chwilach i motywuje do poszukiwania rozwiązań sytuacji konfliktowych. Może tak stanie się w przypadku Pani córeczki? Wiek 3-4 lata to u niektórych dzieci rozwojowy czas fascynacji dziwnymi powiedzonkami i „zakazanymi” słowami. Nasz synek też przez to przechodził, ja w dzieciństwie podobno wcale. Kiedy zdarzało mu się coś takiego mówić odpowiadaliśmy: „Rozumiemy, że słyszałeś od kogoś takie słowa i są w pewnym sensie dla ciebie nowe i ciekawe. Uważamy jednak, że nie są to słowa ani mądre ani dobre.Pamiętaj, że w naszym domu tak się nie mówi”. Dziś dodałabym jeszcze, że w „naszej rodzinie tak nie mówimy”, bo kiedyś zdarzyło się, będąc u znajomych, że synek podważył nasz mądry wywód słowami „ale my nie jesteśmy w naszym domu, tylko w innym :)” My z mężem w poważnych sytuacjach rozmawiamy z naszymi dziećmi w takim właśnie poważnym języku i proszę mi uwierzyć nie jest to dla nich niezrozumiałe. Po prostu od urodzenia wychowują się w domu, gdzie tak się mówi. Co więcej nasz synek też często mówi takim językiem o różnych, ważnych dla niego rzeczach, naśladuje naszą postawę 🙂 Dzieci będą spotykały na swojej drodze ludzi, którzy robią i mówią różne rzeczy, ale to my-rodzice musimy pokazywać im co jest dobre, a co złe, gdzie są granice odpowiedzialnego zachowania i czasem podpowiadać im pewne propozycje gotowych rozwiązań. Zawsze jednak trzeba przy tym pamiętać o umiarze. Jak będziemy tak ciągle radzić, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko uzależni się od naszej pomocy i nie będzie chciało i potrafiło samemu rozwiązać problemu dla nas może błahego, a dla niego bardzo ważnego. Nie wiem jak do końca wyglądała opisana przez Panią sytuacja w przedszkolu, bo mnie tam nie było i tak sobie myślę, że najlepiej zna tą sytuację Pani córeczka. Muszę przyznać, że mądra z niej dziewczynka. Na swój prosty trzyletni sposób myślenia doskonale wiedziała, że nie pozwoli się tak traktować, nawet w zabawie. Odeszła. I bardzo dobrze. Moim zdaniem jest bardzo odważna! To był jej mądry wybór. Może następnym razem koleżanka zastanowi się dwa razy zanim coś takiego powie. Rzadko które dziecko w tym wieku chce samo bawić się w dom, więc albo nie używamy tego dziwnego wyrażenia, albo się nie bawimy.Ze swojej strony może Pani być z nią, kiedy przeżywa takie sytuacje, wysłuchać jej i ewentualnie podpowiedzieć, żeby spróbowała powiedzieć tej koleżance, że tak się nie mówi i nie robi, bo…..(i tu już same wspólnie wymyślcie argumenty).Na zakończenie Prośba do Pani- niech Pani porozmawia z wychowawcą córeczki o incydencie, który miał miejsce, może faktycznie wobec tej dziewczynki stosuje się przemoc i po prostu trzeba jej pomóc. Powodzenia 🙂

      • Pani Marto,
        bardzo dziękuję za odpowiedź. Najcenniejsza uwaga dla mnie to ta o umiarze. Mój instynkt rodzica każe mi słać drogę córki różami, ale rozsądek podpowiada, że nie zawsze będę przy niej, więc córka musi nauczyć się radzić sobie w różnych sytuacjach.
        Rozmawiałam z opiekunką w przedszkolu, obiecała porozmawiać z całą grupą o używaniu ” brzydkich” wyrazów.

        Pozdrawiam.
        Agnieszka Kurczych

  4. martadrozd

    Cieszę się Pani Agnieszko 🙂 To jest właśnie ten nasz macierzyński „klosz”, którego również posiadam, ale rozpościeram tylko w szczególnych przypadkach. Wspaniale, że porozmawiała Pani z wychowawczynią, tym samym daje Pani córce przykład odpowiedzialnego zachowania. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego dla Pani i córeczki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: