Wychowanie przez sen i magia dziecięcej podświadomości

Little child sleeping„Największym dobrodziejstwem, jakie możemy wyświadczyć drugiemu człowiekowi, nie jest ofiarowanie mu naszego bogactwa, ale ukazanie mu jego własnego”

L. J. Suenes

Zaczynam wpis cytatem, który doskonale odzwierciedla to, czego ostatnio rodzicielsko doświadczyłam. Tym samym zaczynam serię wpisów, dotyczących ludzkiej podświadomości i jej niesamowitym znaczeniu w mądrym wychowaniu dzieci.

Czym jest podświadomość? Zdaniem I. Majewskiej-Opiełki to „wielki magazyn pamięci, do którego wchodzi wszystko to, co słyszymy, co mówimy i na co patrzymy, a także myśli i wyobrażenia”. Innymi słowy podświadomość jest jak głęboka studnia bez dna. Im więcej w nią wlejesz, tym więcej otrzymasz. Jakość wypijanej z własnej studni wody zależy wyłącznie od ciebie. To ty decydujesz czym, w jakim czasie i w jaki sposób zapełnisz swoją studnię. Pamiętaj jednak, że za to, co wlewasz do podświadomości swojego dziecka zależy od ciebie, drogi rodzicu. 

Amerykański psycholog Wiliam James zauważył, że największym osiągnięciem współczesnej psychologii jest „wiedza, iż możemy świadomie wpływać na naszą podświadomość. Uważał, że jesteśmy w stanie wprowadzać do podświadomości informacje, które będą nam służyć: wzmacniać te zachowania, na którym nam zależy i osłabiać te niechciane.” (więcej na ten temat przeczytacie w książce „Wychowanie do szczęścia” I. Majewskiej- Opiełki). Podążając tym tropem możemy niejako „programować” podświadomość naszych dzieci, mówiąc, pokazując i ucząc tych rzeczy, które chcielibyśmy, aby się nauczyły. My w domu również staramy się świadomie oddziaływać na podświadomość naszą i naszych dzieci.

Bardzo często, kiedy moje dzieci już zasną głaszczę je po głowie i szeptem mówię do nich dobre słowa o nich samych. Ostatnio było to bardzo szczególne wydarzenie, które wam teraz opowiem.

Nasz pięcioletni synek uwielbia żartować. Zdarza się jednak, że zapędza się w swoich żartach. Widać, że gubi się w tym, co do sytuacji, miejsca, osób, czy czasu trwania. Wiemy, że ma dopiero 5 lat i nadal się uczy i pewno, tak jak my będzie się uczył różnych, innych rzeczy do końca życia. Dziś jednak jest czas na naukę mądrego żartowania. Ostatnio dał popis swojego kabaretowego kunsztu na jednym ze spotkań ze znajomymi. Zwykle z mężem staramy się mu wyjaśniać gdzie są granice dziecięcego żartu, stopując go w odpowiednim, naszym zdaniem momencie. I tym razem też tak było, ale rzeka psikusów, żarcików, śmiesznych min i głośnych okrzyków, z wplecionymi różnego pochodzenia wyrazami nie miała końca. „No nic.”– pomyślałam. „Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.” Goście poszli, dzieci zasnęły, a ja analizowałam sytuację i moje nastawienie. „Czego takiego dobrego nie zrobiłam dla siebie, że zachowanie synka mnie irytowało?”

Wieczorem, jak zwykle podeszłam do niego, by pogłaskać po głowie i z czułością jakiej jeszcze nie znałam powiedzieć kilka ważnych słów. Tym razem słowa wypowiedziane do synka o nim samym brzmiały jak magiczne przesłanie. Matczyna intuicja mówiła: „Jesteś cudownym, mądrym i dobrym chłopcem. Nie musisz robić tyle, żeby pokazać innym jaki jesteś fajny.” (miałam tu na myśli jego nadmierne żartowanie, ale celowo nie powiedziałam tego głośno) „Ty sam w sobie jesteś wspaniały!” Zwykle w takich sytuacjach nasz synek nic nie odpowiadał i smacznie sobie spał. Tym razem było zaskakująco inaczej. Franio przez sen odpowiedział mi cichutko „I jak żartuję mamusiu, to też jestem wspaniały.”

To było niesamowite doświadczenie. Jego podświadomość wyczuła moją intencję i odpowiedziała mi na moje wątpliwości. „Mamo, wypadasz z naszej łódki, rzucam ci koło ratunkowe.”– powiedziałby pewno w tym momencie nasz synek, patrząc na rodzinną misję. Nie powiedział, ale pomyślał i tym samym rzucił mi porządny ponton w postaci swojej krótkiej, ale niezwykle cennej odpowiedzi.

Teraz jestem spokojna. Kocham mojego synka takim, jakim jest. Kocham jego wyjątkowe, może czasem dla mnie niezrozumiałe poczucie humoru. Nadal będę go uczyć mądrego, adekwatnego do miejsca i sytuacji żartowania, ale już z zupełnie innym nastawieniem.

Refleksja dla Was:

Kiedy Wasze dzieci już zasną, spróbujcie dziś wieczorem powiedzieć im kilka świadomych, dobrych słów. Tym samym ukażecie im cytowane na początku mojego wpisu „bogactwo, jakim same są.”

Categories: Listy z podróży | Tagi: , | 9 Komentarzy

Zobacz wpisy

9 thoughts on “Wychowanie przez sen i magia dziecięcej podświadomości

  1. Historia, która przyprawiła mnie o ciarki. Muszę spróbować.

    PS. Cytat, jest doskonały.

  2. martadrozd

    Dzięki Kamilu 🙂

  3. magdalenia

    Pani Marto, trafiłam tutaj dzięki Izie z Domowego Zakątka, czytam Pani bloga od przysłowiowej deski do deski, jestem zachwycona i bardzo, bardzo spragniona takich słów, pozytywnego podejścia do życia, motywacji do działania, czasu dla siebie i swoich myśli. Zaraz „zabieram” się za ten post:) Dziękuję za ogrom wiedzy i gdyby Pani miała kiedyś ochotę na posty dotyczące twórczego spędzania czasu z dziećmi (chyba mamy dzieci w podobnym wieku, mój Franek ma 6 lat a Kalinka 1,5 roczku:) byłabym bardzo wdzięczna:)
    pozdrawiam serdecznie,
    Magda

  4. martadrozd

    Droga Pani Magdo :)Baaardzo dziękuję za te słowa. Kolejny „motywacyjny tusz wlany do mojego blogowego pióra”, dziękuje 🙂 Cieszę się, że moja, nasza rodzinna postawa może być inspiracją dla innych. Życzę Pani wspaniałej „macierzyńskiej podróży” do wychowania dzieci w zgodzie z waszą wizją. Jeśli chodzi o zabawy, to oczywiście kiedyś postaram się napisać jakiś post na ten temat. Tymczasem polecam blog innej, inspirującej mamy http://www.mojedziecikreatywnie.pl/ Pozdrawiam serdecznie Panią i Pani wspaniałe dzieci. Ps. Franek, to takie piękne imię 🙂

    • Dziękuję:) Będę zatem czekać na inspiracje tu na blogu a tymczasem zapoznam się z linkiem:)
      Wychowanie dzieci to temat rzeka, mam sto tysięcy pytań i jeszcze więcej wątpliwości na wiele tematów stąd ciesze się ogromnie, że do Pani trafiłam. Musze się przyznać, że własnie wyszłam z pokoju Franka i po wczorajszej lekturze jednego z Pani postów pogadałam z własnym synkiem tak po prostu, tak od serca (zazwyczaj czytamy bajki, modlimy się i idziemy spać), dziś bardziej świadomie niż zazwyczaj dałam mu odczuć, że jest cudnym dzieckiem i mam nadzieję, że z takimi myślami w swojej podświadomości zaśnie:) I przyznać się jeszcze muszę, że pozwałam sobie kopiować niektóre cytaty z Pani bloga. Dziękuję i kończę już bo mogłabym tak pisać w nieskończoność.
      pozdrowienia serdeczne ślę,
      Magda

      • martadrozd

        Wzruszyłam się. Jesteś wspaniałą mamą! Najważniejsze, to słuchać własnego serca, żadna książka Ci tego nie zastąpi, ale przyznam, że wartościowe dla nas inspiracje są potrzebne. Też mam swoje drogowskazy, ważnych dla mnie ludzi, książki. Są częścią tego jak myślę i postępuję. Miłego dnia 🙂

  5. Wzruszający tekst. Dzieci potrafią „czytać między wierszami”. Doświadczyłam tego wielokrotnie z moim synem. Jednak muszę przyznać, że mówię do niego prawie codziennie, gdy śpi – i wtedy wyrównuje mu się oddech, śpi jakby spokojniej. Rano wstaje taki szczęśliwy, aż miło patrzeć. Zdarza się czasami, że nie szepnę mu tych kilku słów do ucha, i nie mogę wtedy zasnąć, czegoś mi brakuje. Myślę, że takie szeptanie dobrze działa nie tylko na dziecko, ale również na rodzica. Polecam

    • martadrozd

      Zgadzam się Joasiu z Tobą w 100%. Faktycznie to działa obopólnie. Nigdy się temu z tej strony nie przyglądałam, a teraz to widzę i czuję, dzięki Tobie. Super, że o tym napisałaś. Pozdrawiam pokrewną duszę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: