Odcienie miłości

SONY DSC„Miłość jest przede wszystkim zasłuchaniem w ciszy. Kochać to rozpamiętywać”

Antoine de Saint- Exupery

Zaczynam więc moje rozpamiętywanie. Kończy się Dzień Dobrego Słowa, jutro Święto Zakochanych, stąd tytuł mojego postu. Napiszę, jak brzmi  słowo kocham w moich ustach i wyjaśnię, dlaczego miłość ma wiele smaków, odcieni, czy możliwości. Każdy z nich ma dla mnie inne znaczenie, swoisty kod w konkretnym kolorze.

Biel, jej oślepiający blask i niepowtarzalność. Zacznę od miłości do Boga, która dla mnie ściśle wiąże się z miłością do samego siebie. Na myśl przychodzą mi tu słowa Fromma, który nie tylko wyjaśniał czym jest biblijna sentencja „Kochaj bliźniego, jak siebie samego”, pisał też, że „miłość do innych i miłość do samego siebie nie wykluczają się. Wprost przeciwnie- kochającą postawę wobec siebie można znaleźć u wszystkich tych, którzy są zdolni do kochania siebie.” Ostatnio czytałam piękny tekst składający się z fragmentów Pisma Świętego. Znalazłam w nim wiele mądrości, a przede wszystkim jeszcze większe poczucie, że jestem kimś wyjątkowym, niepowtarzalnym i wielkim. Tym samym miłość do siebie samego, a na jej postawie miłość do bliźnich, brzmi w moim sercu jeszcze pełniej i wyraźniej. Pozwoliłam sobie zacytować Wam fragment tego teksu.

„Moje dziecko!
Może mnie nie znasz ale ja wiem o Tobie wszystko (Psalm 139,1)
Wiem, kiedy siadasz i kiedy wstajesz (Psalm 139,2)
Znam Twoje ścieżki (Psalm 139,3)

Nawet Twoje włosy na Twojej głowie są policzone (Ew. Mateusza 10,29-31)
Ponieważ zostałeś stworzony na mój obraz (1 Moj. 1,27)
We mnie żyjesz, poruszasz się i Jesteś (Dz. Apostolskie 17,28)
Znałem Cię jeszcze zanim się począłeś (Jeremiasza 1,4-5)
Wybrałem Cię gdy zaplanowałem stworzenie świata (Efezjan 1,11-12)

Cieszę się Tobą ze śpiewem (Sofoniasza 3,17)
Nigdy nie przestanę Ci dobrze czynić (Jeremiasza 32,40)
Ponieważ Jesteś moim drogocennym dzieckiem (2 Moj. 19,5)

Kocham Cię!
Twój Tato – Bóg wszechmogący”

Źródło: http://kechnt.pl/list/

Skoro Bóg jest miłością, a człowiek stworzony jest na jego obraz i podobieństwo, to człowiek jest również miłością, z sobie tylko znaną niepowtarzalnością i olśniewającym blaskiem.

Kilka dni temu nasz synek spytał mnie „Wiesz mamo, kogo kocham najbardziej?” „Nie wiem Franeczku, może mamę?”– odpowiedziałam. Do tej pory zwykle to ja byłam największą miłością jego życia. Tym razem było inaczej. Po chwili usłyszałam zupełnie inną, zaskakującą odpowiedź: „Nie mamusiu, siebie, siebie kocham najbardziej na świecie.” To było piękne, prawdziwe i wielkie. Podeszłam do niego i mocno przytulając powiedziałam „To wspaniale. Bardzo się cieszę, że tak siebie kochasz synku.” Po czymś takim wniosek w głowie tylko jeden- nasza rodzinna łódź płynie w dobrym kierunku, pomimo napotykanych sztormów nie zboczyliśmy z wyznaczonej trasy, a to duża zasługa kompasu naszych wartości- działa bez zarzutów J

Czerwień i morze emocji, czyli miłość partnerska. Dla mnie miłość ta wiąże się z niesamowitym nasyceniem uczuć, począwszy od radości, swoistej euforii, po zazdrość, smutek, żal, a nawet złość. W czerwieni jest też miejsce na spokój i uczuciowe constans, no ale czym byłaby miłość kobiety i mężczyzny bez tych wzburzonych, purpurowych namiętności. Jakby to powiedział Pavese „Trochę ognia, trochę lodu czyni miłość trwałą”. Na wszystko jest czas i miejsce. Jeśli miłość między dwojgiem ludzi sprawia, że każdy z osobna rozkwita w byciu sobą, to najcudowniejsze uczucie na świecie. Jeśli dwoje kochających się ludzi ma dzieci, to najcenniejszym skarbem, który mogą przekazać im w spadku jest wzajemna miłość i szacunek. Szczęśliwe kochane kobiety są wspaniałymi matkami, a spełnieni, kochani mężczyźni cudownymi ojcami. Tak jest.

Błękit, jak niebo bez granic i ocean bez dna, czyli miłość rodzicielska. Miłość do dziecka nie zna końca, ale potrafi wytyczać granice, kierując się mądrością w wychowaniu, wybacza, jest blisko, wspiera i ogrzewa swoim niepowtarzalnym ciepłem, tak jak słońce, dzięki któremu żyjemy. Każdy, kto doświadczył w swoim życiu takiej miłości doskonale wie, o czym teraz piszę i z pewnością dopisałby w tym miejscu jeszcze kilka linijek, stron, czy tomów. Swoją drogą pięknie byłoby gdybyśmy kochali siebie samych taką miłością, jak kochamy nasze dzieci. Łatwiej byśmy sobie wybaczali i bardziej o siebie dbali. Kilka lat temu przeprowadziłam bardzo ciekawe badania wśród dzieci w wieku od 5 do 7 lat. Chciałam poznać ich zdanie na temat kwestii powstawania życia ludzkiego. Innymi słowy starałam się dowiedzieć, w jaki sposób dzieci rozumieją proste pytanie „skąd się wziąłem?” Oczywiście większość z nich na początku wyjaśniała, że po prostu z brzucha, było też kilka kapust i bocianów, co przynoszą niemowlęta. Kiedy jednak zaczynałam dociekać z czego, tak naprawdę powstaje nowe życie, okazało się, że wiele pytanych dzieci z niezwykłym przejęciem i szczerością odpowiadała, że „z miłości”.  To piękne i wiele wyjaśnia. Skoro rodzimy się z miłości, to każdy z nas, mały i duży ma niejako zapisane w swoim kodzie genetycznym niepowtarzalne prawo do tego, żeby być kochanym.

Wielobarwność na różnych płaszczyznach i wymiarach. Miłość ma wiele, barw i wiele odcieni. Dla mnie miłość to nie tylko namiętne „kocham cię” wypowiedziane z ust mężczyzny do kobiety, czy niesamowita bliskość i więź pomiędzy dziećmi a rodzicami, którą czuć z daleka. Można kochać również przyjaciół i wiele innych osób, którzy są lub byli dla nas ważni i w różny sposób im to okazywać, pamiętając jednak o wadze tego słowa. Dla mnie to kolejny, bardzo ważny wymiar miłości i wewnętrzne przekonanie, że słowo „kocham” nie jest na wyłączność tylko dla Boga, Ojczyzny, czy Rodziny.

Refleksja dla Was:

  • Zastanówcie się komu w Waszym życiu możecie powiedzieć „Kocham Cię”. Prawdziwa miłość do drugiego człowieka jest bezinteresownym uczuciem. Kochamy za to, że po prostu ktoś jest, a nie za to co, może nam dać. Warto jednak czasem zastanowić się, co takiego wspaniałego osoby te wniosły, bądź wnoszą w Wasze życie, za co jesteśmy im wdzięczni. Warto im to powiedzieć lub choćby napisać list z wyrazami wdzięczności. Może będą to Wasi partnerzy, dzieci, rodzice, przyjaciele, a może jeszcze ktoś inny, dla Was ważny?
  • Polecam Wam krótką, ale pełną ciepłych refleksji lekturę: Anselm Grün „Mała książeczka o prawdziwej miłości”.
Categories: Mądre słowa, czyli rzecz o komunikacji w rodzinie | Tagi: | 2 Komentarze

Zobacz wpisy

2 thoughts on “Odcienie miłości

  1. Nati

    Piękny wpis- bardzo lubię czytać Twoje posty i patrzeć na świat Twoimi oczami 🙂 Nie pomyślałam wcześnie, że symbolem miłości może być nie czerwone ,a tęczowe serduszko 🙂

    • martadrozd

      Dziękuję Nati za takie słowa. Takie komentarze, to paliwo do mojego blogowego pióra 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: